Wieczór młodych artystów z krajów arabskich

Trzy różne spojrzenia wzbogacone panelem, filmami i spotkaniem z artystami.

1 października 2018, 18:00
180 min.
Bilety

cały wieczór bilet 30 zł
I cz. wieczoru bilet 20 zł
II cz. wieczoru bilet 20 zł

Miejsce
STUDIO teatrgaleria
Kup bilet

Rozwinięcie

TRAILER

Wieczór młodych artystów z krajów arabskich, którzy działając w niestabilnym warunkach polityczno –społeczno - kulturowych poszukują swojego języka jako artyści,  miejsca w społeczności arabskiej, a także dialogu pomiędzy swoim regionem a Zachodem. Trzy różne spojrzenia wzbogacone panelem, filmami i spotkaniem z artystami.

PLAN WIECZORU

CAŁY WIECZÓR
18.00 - 21.15 | bilet 30 zł | scena malarnia + scena modelatornia 

18.00 scena malarnia
Hamdi Dridi (Tunezja- Francja) I listen, (you) see,  أنا نسمع (إنتي) تشوف
Bassam Abou Diab (Liban) „under the flesh”

19.15 scena modelatornia
Panel dyskusyjny (w jęz. angielskim)
Panel o współczesnym tańcu arabskim, prowadzenie dr. Patrycja Sasnal

20.00 scena modelatornia
Pokaz filmu #2 TEHERAN w reż. Daniela Köttera i Constanze Fischbeck

20.30 scena malarnia
Yara Boustany (Liban), "ēvolvō"

 

ZAPEWNIAMY MOŻLIWOŚĆ ZAKUPU BILETÓW:

I cz. wieczoru
18.00 – 19.00 | bilet 20 zł | scena malarnia + scena modelatornia

(nie ma gwarancji miejsca na panel/ pokaz filmowy)
Hamdi Dridi
(Tunezja- Francja) I listen, (you) see,  أنا نسمع (إنتي) تشوف
Bassam Abou Diab (Liban) „under the flesh”

II cz. wieczoru
20.30 - 21.15 | bilet 20 zł | scena malarnia

(nie ma gwarancji miejsca na panel/ pokaz filmowy)
Yara Boustany (Liban), "ēvolvō"

***

Hamdi Dridi (Tunezja- Francja)
I listen, (you) see,  أنا نسمع (إنتي) تشوف

30 min.
trailer https://vimeo.com/227793017

Tunezyjski choreograf i tancerz w swoim solowym spektaklu wchodzi w świat pracy rąk ludzkich. Opiewa w nim energię męskiej fizyczności i sprawia, że robotnik pracując – tańczy, a tańcząc przechodzi w świat sztuki. Ruch splata się z dźwiękiem budując rytm i sens.

Solo Hamdiego Driri wyewoluowało z jego wcześniejszego dzieła, wykonywanego wspólnie z dwoma innymi tunezyjskimi artystami (Houcem Bouakroucha, Feteh Khiari), a zgłębiającego  różne aspekty świata pracy fizycznej. Także i tym razem scena staje się miejscem, w którym mechaniczne ruchy wykonywane przez robotnika przekształcają się u Hamdiego w taniec. Każdy z jego robotniczych pierwowzorów nosi w sobie odrębną historię, sposób życia, własny wszechświat. Taneczna kompozycja oparta jest na surowej energii ruchu w pracy fizycznej i momentach, gdy dźwięk i gest spotykają się dając poczucie głębszego, wewnętrznego sensu. Praca staje się swoistą mantrą, a figura robotnika zostaje przeniesiona w sferę mitu. W efekcie powstaje fantazja na temat „człowieka pracy”, jego cielesności i jego świata oraz ruchu w nim zawartego. Ożywiony dialog między ciałem, a tym, co jest pod ręką, symbolicznym „narzędziem pracy”.

Chcę wzmacniać i gloryfikować poprzez sztukę proste, codzienne gesty tunezyjskiego robotnika w jego pracy – mówi Driri – Chciałbym, aby ten projekt oferował mi nie tylko przestrzeń artystycznej wolności, ale przede wszystkim, z uwagi na to, kim jestem, legitymację do wypowiedzenia tego, co dla mnie istotne. Spektakl oparty na muzycznych kontrastach: ciszy i brutalnej sile odgłosów, powstał, aby zakwestionować to, czym jest ciało robotnika. Ujawnić je, jako niedocenione, często ukryte, ale żywe i ważne - dziedzictwo. Namacalnym kontekstem dla artystycznych poszukiwań choreografa jest fakt, że pamiętną, choć niespełnioną, „arabską wiosnę” w całym regionie, zapoczątkował konflikt między tunezyjskimi robotnikami, a pracodawcami.

W dziedzinie choreografii Hamdi Dridi widzi siebie, jako architekta przestrzeni pomiędzy muzyką, a tańcem, w której spotykają się różne światy i narracje. Centralną ideą jego twórczości jest powiązanie ze sceną robotników i techników/artystów z aktorami/performerami w swoistej wspólnocie gestów. Czyni to już choćby przez wprowadzenie w sferę tańca takich pojęć, jak: dzieło, pracownik, czy praca, w ich możliwie najszerszym znaczeniu. U Hamdiego fizyczne zmęczenie pracującego ciała, wysiłek, odpoczynek, stany związane z budowaniem i konstruowaniem, są naturalną częścią choreografii i objawiają się w formie opowieści łączącej abstrakcję i zanurzoną w realności symbolikę gestu.

***

Bassam Abou Diab (Liban)
„under the flesh” 30 min.

trailer https://www.youtube.com/watch?v=YGbbwNdbcJg

Osobista refleksja młodego libańskiego choreografa napędzana pytaniem o to, jak ciało reaguje w sytuacjach wojny i niebezpieczeństwa, oraz w jaki sposób ten stan może przekształcić się w rodzaj tańca o specyficznej technice.

Na solowy spektakl Bassama Abou Diaba składają się jego wieloletnie obsesje i fascynacje: badanie relacji między kulturami, ciałem, śmiercią i rytuałami przyniesionymi przez wojnę - powołanymi do zniszczenia ciała i ducha ludzi, ale też wymuszającymi na nich ogromną liczbę kreatywnych sposobów na przetrwanie.

W 1996 roku wróciła wojna, i upłynęło dużo czasu, zanim spotkałem moich przyjaciół podczas bombardowania – mówi artysta - Dokumentowałem nasze strategie na to, co robić, by uniknąć niebezpieczeństwa i nie dać się zabić. Ćwiczyłem np. jak upadać całym ciałem tak, by wyglądać jak zabity, ale nie zginąć. W 2000 roku wykrystalizowały się moje pomysły łączące relacje między kulturami, ciałem, śmiercią i rytuałami. Nowa strategia polegała na połączeniu tradycji i tożsamości. Tak, aby stworzyć szczególny smak i nowe znaczenie dla tego, czym jest istnienie pod bombami.

Wieloletni aktor, folklorysta i tancerz Teatru Tańca Maqamat w Under the Flesh łączy taniec, ruch i instynkt przetrwania, opisując nieustanną czujność człowieka znajdującego się w niebezpieczeństwie i zastanawia się, w jaki sposób powtarzanie się określonego rodzaju przemocy może wpłynąć na działania i reakcje tych, którzy przeżyją. Poprzez swój taniec twórca wyraża niewygodę i niepokój odczuwany przez wiele libańskich ofiar izraelskich okupacji. To te same uczucia, z którymi ludzie mierzą sie nadal w innych krajach Bliskiego Wschodu. Urodzony w klimacie nieustannej wojny Bassam Abu Diab wyjaśnia, jak stać się superbohaterem, wychowując się w narastającym deszczu odłamków. Ironiczna, osobista wizja wojny.

W projekcie realizowanym na rzecz dialogu międzykulturowego artyście towarzyszy Samah Tarabay, libański perkusjonista specjalizujący się w muzyce tradycyjnej, i ludowej oraz tłumaczka z arabskiego na angielski.

***
Yara Boustany (Liban)
"ēvolvō" 45 minut

trailer https://www.youtube.com/watch?v=Nf0sXh2V3CE 

Po łacinie ēvolvō znaczy: wyjaśniać, rozwijać, ale i wyzwalać. Solo Yary Boustany  to performans o ludzkiej walce, by dostosować się do stale zmieniającego się i ewoluującego świata.

Zarówno ciało, jak i umysł, próbują nadążyć za ciągłymi zmianami, aby dostroić się do nowych migotliwych rzeczywistości i je zaakceptować. ēvolvō  przygląda się współczesnemu człowiekowi bombardowanemu informacjami, odsłania jego rozczarowania i obawy wywołane dylematami, przed którymi nieustannie staje. Oto zmutowany wojownik-szaman, żyjący w mieście, ale wciąż próbujący utrzymać żywy kontakt z naturą. Ze zwierzęcym zewem w sercu wyrusza na poszukiwanie wewnętrznej równowagi.

Libańska artystka, Yara Boustany, która sięga po tak różnorodne narzędzia, jak choćby elementy sztuki cyrkowej czy film, w swoim spektaklu przedstawia nową wizję ewolucji człowieka, zarówno bardziej metaforyczną, jak i bardziej materialną, niż ta, do której przyzwyczaił nas Darwin. Przecież to, co rozpoczęło się od pojedynczych komórek pojawiających się w wodnym uniwersum, nie musiało prowadzić do dwunożnego homo sapiens – potwora wyposażonego w całą wspaniałą wiedzę, ale coraz bardziej oddalającego się od porządku naturalnego. Chciałam pokazać, jak w naszym zmieniającym się świecie, gdzie informacja i technologia zajęły nieproporcjonalnie ważne miejsce, a obiekty wokół nas ostatecznie nas połknęły, ludzie stają się ofiarami własnego systemu. Staram się pokazać powrót do zwierzęcości, w którym człowiek jest bardziej związany z ziemią - mówi Yara Boustany, która podkreśla, że chodzi jej o otwartą refleksję nad naszym sposobem bycia w świecie.

Znanym tematom artystka nadaje świeżą formę, przekraczając i łącząc estetykę tańca i filmu. Zamiast tekstu i słów w  ēvolvō  króluje rytm. Zanurzone w dźwiękach ciało Boustany, uwikłane w dynamiczną metamorfozę, wydaje się ewoluować przez cały występ. Artystka używa specjalnego lustra, które pozwala wykreowanym bytom mnożyć się, niczym pierwsze komórki, prowadzące do powstania żywej istoty. Towarzyszą jej warstwy nakładających się wizualizacji, w których pustynia zamienia się w las budynków, aż do czystej abstrakcji. Zwieńczeniem procesu przemian mogłoby być wynalezienie „nowego ciała”, wymykające się z ram wyznaczonych przez współczesne społeczeństwa, ale także przez naszą własną anatomię. Yara Boustany znajduje ją w postaci szamana. Tego, który tańczy.

Informacje